TWARZ

TWARZ

Wzrasta liczba chorych na grypę, ale epidemii nie ma

Wzrasta liczba chorych na grypę, ale epidemii nie ma

Trudno na razie mówić o epidemii grypy, natomiast obserwowany jest nagły wzrost zachorowań na tę chorobę - powiedziała w środę PAP prof. Lidia Brydak z Krajowego Ośrodka ds. Grypy WHO.

Tej zimy i ostatniej jesieni z powodu grypy zmarło w Polsce 5 osób. "Od 1 września do 28 lutego zarejestrowano w Polsce 348,4 tys. zachorowań na grypę i infekcje grypopodobne" - powiedziała Brydak. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca zachorowało jednak 128 tys. osób. Dzieci stanowią 40 proc. chorych.

W jednym z warszawskich przedszkoli do grupy maluchów przyszło w środę jedynie sześcioro dzieci (na 25 zapisanych).

Trudno jednak o dokładne dane dotyczące ilości chorych i rodzaju wirusa - nie wszyscy lekarze przesyłają do Sanepidów informacje o nowych zachorowaniach i wymazy z jamy ustnej. "Od pewnej liczby chorych, u których objawy wskazują na grypę, lekarz powinien pobrać wymaz i przesłać do miejscowej stacji sanitarno- epidemiologicznej" - przypomniała Brydak.

Dyrektor wojewódzkiego szpitala w Dziekanowie Leśnym k. Warszawy Jerzy Sokołowski powiedział, że od jesieni coraz więcej dzieci trafia do szpitala. U wielu dzieci wirus atakuje układ pokarmowy. "Na razie nie wprowadziliśmy zakazu odwiedzin, choć zaostrzyliśmy reżim sanitarny, m.in. trzeba zakładać jednorazowe ochraniacze na obuwie i nie wolno przychodzić do dzieciaków tabunami" - powiedział Sokołowski.

W Instytucie Kardiologii w Aninie także nie wprowadzono jeszcze zakazu odwiedzin. "Obserwujemy sytuację, zastanawiamy się nad wprowadzeniem większego reżimu" - powiedział wicedyrektor instytutu Jarosław Pinkas.

6,3 tys. zachorowań na grypę na Lubelszczyźnie notowała w środę Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Lublinie. Liczba chorych w ostatnich dniach gwałtownie rośnie. W sobotę było ich 1,5 tys., a we wtorek 3,6 tys. - poinformował kierownik działu epidemiologii lubelskiego Sanepidu dr Janusz Słodziński.

Dwie chore osoby trafiły do szpitala; odnotowano też około 30 przypadków powikłań - głównie zapaleń oskrzeli, gardła, ucha i płuc. W niektórych szpitalach wprowadzono zakazy odwiedzin chorych bądź ograniczono wizyty.

Sanepid uspokaja, że nie można jeszcze mówić o epidemii. "To typowy wzrost zachorowań o tej porze roku. Trzy lata temu było w Lubelskiem ponad 60 tys. przypadków grypy" - powiedział Słodziński.

W województwie łódzkim w ostatnim tygodniu lutego nastąpił dwukrotny, w porównaniu z poprzednim tygodniem, wzrost zachorowań grypopodobnych.

W tygodniu pomiędzy 23 a 28 lutego zachorowało w Łódzkiem prawie 10 tysięcy osób. Największy, bo trzykrotny wzrost, wystąpił w powiecie skierniewickim. W niektórych powiatach choruje znacznie więcej dzieci niż dorosłych, np. w powiecie brzezińskim w ubiegłym tygodniu nie zgłoszono żadnego przypadku zachorowań wśród dorosłych, a aż 260 przypadków zachorowań wśród dzieci.

Według oceny krakowskiego Sanepidu, Małopolsce nie grozi epidemia grypy. "Liczba zachorowań zwiększyła się, ale jest to normalne w tym okresie. Żadnego zagrożenia epidemią nie ma" - powiedziała Agata Bochenek z Sanepidu.

W ciągu ostatnich czterech dni na grypę zapadało średnio 250 dorosłych mieszkańców Krakowa i około 150 dzieci. Zdaniem epidemiologów, w stosunku do wszystkich mieszkańców jest to ilość znikoma.

Podobnie sytuacja kształtuje się w całej Małopolsce, gdzie w tym samym czasie stwierdzano ok. 2400 zachorowań dziennie.

W województwie śląskim odnotowano znaczny wzrost zachorowań na grypę. Według danych z ostatniego tygodnia lutego chorowało 39 tys. 429 osób, w tym 19 tys. 435 dzieci. Najwięcej zachorowań odnotowano w Chorzowie, Cieszynie, Rybniku, Rudzie Śląskiej i Wodzisławiu Śląskim.

Dwie osoby zmarły w tym roku w województwie śląskim w wyniku powikłań pogrypowych. Były to osoby z grupy podwyższonego ryzyka, tzn. obciążone innymi chorobami, powyżej 60. roku życia, które nie były zaszczepione na grypę.

Wojewódzki inspektor sanitarny zwrócił się do dyrektorów szpitali, by rozważyli ograniczenie lub zawieszenie wizyt w szpitalach.

"Zachorowań rzeczywiście jest dużo, ale o epidemii można by mówić dopiero w przypadku przekroczenia liczby zachorowań z 1999 r. Wtedy w województwie obowiązywało pogotowie epidemiologiczne. W tej chwili zachorowań jest ok. 5 razy mniej niż wówczas" - powiedziała PAP Elżbieta Krzanowska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach.

W szkołach i przedszkolach województwa śląskiego na zajęcia w niektórych grupach przychodzi od kilkorga do kilkanaściorga dzieci. "Uczulamy dyrektorów, żeby tak organizowali zajęcia, aby dzieci, które chorowały, mogły nadrobić zaległości" - powiedział PAP dyrektor Wydziału Strategii i Analiz Edukacyjnych Śląskiego Kuratorium Oświaty Grzegorz Raczek.

Stan epidemii ogłoszono w trzech sąsiadujących z Polską krajach. Grypa opanowała 40 spośród 89 regionów Rosji, w tym stolicę kraju Moskwę. W Rosji zmarło z powodu grypy 20 osób. Na Ukrainie epidemia panuje w 9 na 10 tzw. miastach kontrolnych, w których prowadzi się statystykę. Epidemia grypy ogarnęła Czechy - średnio na 100 tysięcy mieszkańców choruje ponad 3.100 osób.

Epidemię ogłasza się przy wskaźniku 2.000 zachorowań na 100 tys. mieszkańców. Wprowadza się wówczas obostrzenia sanitarne - zakaz odwiedzin w szpitalach, mogą być zamykane szkoły i przedszkola. Specjaliści radzą, by unikać przebywania w dużych skupiskach ludzkich.